LOT SAMOLOTEM A KATAR

Trzy dni przed wyjazdem do Azji na pół roku poczułam drapanie w gardle. Mimo, że zjadłam tyle czosnku, że nadal zastanawiam się, jakim cudem znajomi przede mną nie uciekali, trzy dni nie starczyły na pełną rekonwalescencję.

CHORE ZATOKI A LOT SAMOLOTEM | LOT SAMOLOTEM A KATAR

Wiadomo, że lot samolotem z zawalonymi zatokami do przyjemnych nie należy, ba – nawet może być niebezpieczny. Na szczęście po przejściach z dzieciństwa, kiedy to z każdego wyjazdu wracałam z anginą jestem zaprawiona w boju i doskonale wiedziałam, jak przygotować się na śmiercionośną przygodę. Pamiętajcie jednak, że nie jestem lekarzem i niżej wymienione leki działają na mnie, co nie oznacza, że na Was wpłyną tak samo. Zawsze w przypadku choroby najlepiej jest skonsultować się ze specjalistą. Lot samolotem a katar? To nie musi się wykluczać.

ZESTAW LEKÓW NA BEZBOLESNY LOT

lot samolotem a katar

  1. Cirrus. Pseudoefedryna odblokowuje zatoki i zmniejsza obrzęk. Najlepszy na katar.
  2. Acatar. Stosowany z umiarem sprawia, że katar znika. Przynajmniej na parę godzin.
  3. Fanipos. Przeciwzapalny steryd do nosa. To na hardkorowy żółty katar.
  4. Małe saszetki z solą fizjologiczną. Jak obrzydliwe by się to nie wydawało, płukanie zatok jest odkryciem roku 2008.
  5. Soda. Najlepszy sposób na bolące gardło (dzięki, Babciu! ❤️)
  6. Ibuprom. Przeciwzapalnie.
  7. Antybiotyk (koniecznie z probiotykiem). Wiadomo, ostateczność i zawsze pod okiem lekarza.
  8. Dużo wody. Powietrze w samolocie i na lotniskach okropnie wysusza śluzówki. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z tą przypadłością jest picie dużej ilości wody.

POMOŻE I MI?

Ten zestaw pozwolił mi bezboleśnie przeżyć trzy loty na Filipiny. Prawie zupełnie zniwelował katar podczas lotu. Pamiętajcie, żeby znać swój organizm i brać leki na schorzenia, które najczęściej Wam się przytrafiają. Ja wiem, że mam problem z górnymi drogami oddechowymi, u kogoś innego mogą być to problemy żołądkowe, czy nawracające infekcje grzybicze. Bądźcie rozsądni!

CHOROBA NA WAKACJACH

A co jeśli rozchoruję się na miejscu? No cóż, dlatego trzeba mieć ubezpieczenie. My korzystamy z euro26, mamy wersję world sport z najwyższą kwotą ubezpieczenia. Znajomi i blogerzy, których czytuję, np. Zuza z Jestem Zuza korzystają też z Planety Młodych i są zadowoleni. Przewagą euro26 i Planety Młodych nad ubezpieczeniami „klasycznymi” jest fakt, że kosztują często i 10 razy mniej. Polecam jednak upewnić się, co wchodzi w zakres ubezpieczenia. O ile słyszałam, że euro26 nie obejmuje chorób tropikalnych, dotyczy to tylko i wyłącznie NNW, natomiast KL, czyli koszty leczenia jak najbardziej są pokrywane. Nie wiem, jak to jest w przypadku Planety Młodych. Druga rzecz, jaką polecam sprawdzić, to czy ubezpieczenie działa w Kanadzie i USA i ewentualnie rozszerzyć je o te kraje w przypadku planowanej wizyty.

Zobacz też:

JAK SPAKOWAĆ SIĘ W BAGAŻ PODRĘCZNY NA PÓŁ ROKU?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s